Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Niemiec 2019-07-28
f1 - GP Niemiec
Pochmurno

21°C

5 km/h

Tłumacz

Podobne:

Skomentuj

Wspomnienie rajdu Bassano

Udostępnij na Facebook
03.10.2012 17:38, autor: Agnieszka Koszmider, wyświetleń: 6065
Start Roberta Kubicy w rajdzie Bassano i odniesienie w nim spektakularnego zwycięstwa, którego świadkami byli Bartek i Edwin. Obaj podzielili się z portalem F1zone.pl wspaniałymi wspomnieniami z trzeciej rundy z udziałem Polaka.
Agnieszka Koszmider: Robert Kubica startując w rajdzie Bassano mógł liczyć na wsparcie prawdziwych kibiców, którzy przebyli wiele setek kilometrów, by go wspierać. Jak to było w Waszym przypadku? Jak narodziła się idea by pojechać na rajd? Jak przebiegły przygotowania, podróż?

Edwin Mróz: Od lat jestem wielkim fanem rajdów oraz marki Subaru. Jeżdżę regularnie na rajdy - te polskie i zagraniczne, a w szczególności na rundy WRC. Byłem w tym roku na wszystkich eliminacjach RSMP oraz na kilku na Słowacji z zespołem L-SPRT kibicując Wojtkowi Chuchale. Wcześniej jeździłem z teamem Leszka Kuzaja. Będąc na rajdzie Koszyc dowiedziałem się, że Robert wsiadł do Subaru WRC i od razu wygrał. Wtedy zacząłem śledzić informacje w sieci, uruchomiłem swoje kontakty aby się dowiedzieć kiedy następny start. Mając pewność, że pojedzie w rajdzie San Martino , zorganizowaliśmy się z kolegami i pojechaliśmy. Było cudownie, poczułem włoski klimat rajdowy i tak się zaczęło. Jedynie brakowało nam Roberta na „rampie honorowej”, ale takie są rajdy. Jadąc z powrotem do Polski już mieliśmy nieoficjalne informacje o następnym rajdzie planowanym w Bassano del Grappa. Od razu byłem nastawiony, że muszę tam być! I tak się stało. Zorganizowaliśmy się dosłownie na parę godzin przed wyjazdem ze względu na różne niesprzyjające okoliczności, zawsze coś komuś nie wypaliło: a to praca, a to dom itp. W końcu wieczorem w środę ustaliliśmy, że jedziemy w 3 osoby. Byłem szczęśliwy na samą myśl o wyjeździe. Szybko zarezerwowałem noclegi, odpaliłem furę i w drogę. Punkt zbiorowy to Kraków, kolega jechał z Warszawy. W czwartek około 17:00 ruszyliśmy w drogę. Przyjechaliśmy do hotelu ok. 4:00 w piątek (okazało się szczęśliwie, że hotel w którym śpimy to równocześnie biuro rajdu). Kilka godzin snu, szybkie włoskie śniadanko i pojechaliśmy na rekonesans okolicy zobaczyć gdzie park ferme, jak jechać na odcinki itp. Podczas przejazdu przez miasto zauważyliśmy samochód serwisowy First Motorsport, firmy która obsługuje Roberta w rajdach . Oczywiście wjechaliśmy to miejsce, a tam niespodzianka. Byliśmy również zobaczyć shakedown, bo to jedno z miejsc na rajdach gdzie warto być, bo zawodnicy przejeżdżają kilkakrotnie i zazwyczaj jest mniej ludzi .

Bartłomiej Filipczak: Idea narodziła się już dwa tygodnie temu, gdy RK również jechał rajd w północnych Włoszech. Pomysł wyszedł od kolegi Edwina, to on był „motorem”. Obaj jesteśmy wielkimi fanami rajdów i Roberta, więc móc kibicować mu podczas powrotu do ścigania to była niesamowita okazja. Dwa tygodnie temu nie udało mi się z nim zabrać, bo nie dałem rady w tak krótkim terminie pozałatwiać spraw zawodowych. Tym razem miałem więcej czasu na przygotowania, a i tak miałem w planach wyjazd na Rajd Polski. Więc jak tylko Edwin potwierdził chęć wyjazdu, to natychmiast zdecydowałem, że wolę jechać kibicować Robertowi niż kolejny raz do Mikołajek. Dołączył do nas jeszcze kolega Edwina, wielki fan F1 i Kubicy. Jako, że pochodzimy z różnych części Polski (Warszawa, Nowy Sącz i Kraków), to umówiliśmy się w Krakowie i stamtąd jednym samochodem ruszyliśmy do Włoch.

AK: Kiedy po raz pierwszy i w jakich okolicznościach zobaczyliście Roberta? Jakie było jego zachowanie w stosunku do fanów?

EM: Po raz pierwszy zobaczyliśmy go w piątek rano przy swoim wozie serwisowym jak rozmawiał ze swoimi kolegami, kierowcami rajdowymi. Jego zachowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Był bardzo wesoły, chętnie z nami rozmawiał, jak pewnie zauważył jesteśmy prawdziwymi kibicami rajdowymi i mamy jako takie pojęcie o rajdach. Był rozmowny, udzielił nam wskazówek, gdzie mamy jechać, które odcinki są najlepsze. Byliśmy bardzo szczęśliwi. To super gość!

BF: Właśnie przy okazji porannego „objazdu okolicy” zauważyliśmy ciężarówkę serwisową teamu First Motorsport na parkingu pod małym centrum handlowym. Okazało się, że jest tam również Robert; rozmawiał z kolegami z innych teamów. Gdy podjechaliśmy go pozdrowić, zaskoczył nas jak normalnie i otwarcie do nas podszedł. Byliśmy niesamowicie zdziwieni i szczęśliwi, że Robert rozmawia z nami jak z kolegami; na luzie, otwarcie, z uśmiechem, ani grama „gwiazdorstwa”, znudzenia czy czegokolwiek negatywnego. Poradził jak dojechać do odcinka serwisowego, gdzie będzie strefa, gdzie najlepiej zaparkować, itp.

AK: Jak reagowali kibice na jego obecność? Jak bardzo różni się mentalność polskich kibiców od włoskich w stosunku do Kubicy?

EM: Włosi to wspaniały naród, są bardzo ale to bardzo mili dla polaków. To pewnie jeszcze zasługa ś.p. Jana Pawła II. Wszędzie gdzie się pojawialiśmy z biało - czerwoną flagą skandowali „Forza Kubika Polacco”. Najlepiej było to widać w strefie serwisowej. Było ponad sto załóg (w 99 procentach włoskich), byli wspaniali kierowcy z pierwszej ligi, jak Longhi, Campana, a przed namiotem Roberta dosłowne tłumy! Widać jak na dłoni, że oni go kochają !

BF: Włosi reagowali niesamowicie! W strefie serwisowej największy tłum był przy stanowisku Roberta, na odcinku największe ożywienie panowało podczas przejazdów Roberta. Jednak najbardziej zdziwiło mnie podejście kibiców do nas; na każdym kroku, na widok samochodu na polskich numerach, czy na widok flagi, którą nosiliśmy słyszeliśmy pozdrowienia, wyrazy sympatii i uznania dla Roberta i Polski. To było coś niesamowitego!

AK: Wiem, że na rajdzie pogoda niestety nie dopisała. To nie przeszkodziło jednak Robertowi w „kręceniu” fantastycznych czasów na poszczególnych OSach. Jaka była Wasza reakcja na wieść, że prowadzi?

EM: Cieszyliśmy się jak dzieci, wręcz krzyczeliśmy i Włosi nam bili brawa . Wiedzieliśmy wcześniej, że zespół założył slicka twardego dociętego na poranną pętlę, a tam było już mokro. Potem widzieliśmy w strefie serwisowej, że założyli medie na przód mocniej docięte, i byliśmy spokojni, a wręcz pewni, że na mokrym rozgromi rywali, tak jak się to stało klika lat temu na rajdzie Du Var, gdzie na mokrym pokonał takich zawodowców jak Sebastian Ogier, czy Brian Boufier.

BF: W piątek podczas odcinka testowego i pierwszego OS pogoda była typowo włoska; ciepło, słonecznie i sucho. Na testowym widzieliśmy Roberta na 4 przejazdach i każdy przejazd wyglądał troszkę inaczej, ale każdy był niesamowicie szybki. I każdy wywoływał ogromne poruszenie wśród kibiców. Inni kierowcy z czołówki rajdu też robili na nas niesamowite wrażenie; byliśmy przekonani, że na suchych, krętych odcinkach Robert nie będzie miał łatwo. Tym bardziej cieszyliśmy się po pierwszym odcinku, gdy okazało się, że Robert na 3km odcinka pokonał najgroźniejszego rywala o 2s!W sobotę pogoda się zepsuła, od rana w Bassano było pochmurne, a wyżej na odcinkach już pewnie padało. Pierwszej pętli nie obserwowaliśmy na odcinkach, tylko czekaliśmy na Roberta w serwisie. Bardzo niepokoiliśmy się po pierwszym sobotnim odcinku; Robert stracił aż 14 sekund i zastanawialiśmy się czy to był jakiś błąd czy zły dobór opon. Na szczęście na kolejnych odcinkach już wyniki były lepsze.

AK: Gdzie znajdował się Wasz „punkt obserwacyjny” rajdu?

EM: Wszędzie tam, gdzie było najwięcej widać. Przemieszczaliśmy się non stop pomiędzy odcinkami w różnych miejscach, a strefą serwisową.

BF: Staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej odcinków specjalnych, ale również bardzo zależało nam na wizytach w strefie serwisowej. Na szczęście rajd był dosyć „kompaktowy’, tzn. odcinki nie były daleko oddalone od strefy serwisowej, więc udało nam się zobaczyć kilka przejazdów Roberta i być na dwóch strefach serwisowych.

AK: Co Wam najbardziej zaimponowało w jeździe Roberta?


EM: Trochę inny tor jazdy od większości, oraz jazda na totalnym limicie.

BF: Spokój i perfekcja. Mieliśmy wrażenie, że każdy manewr jest wykonany doskonale, że tego zakrętu nie dało się przejechać szybciej w tych warunkach. Ale nie jestem ekspertem od jazdy rajdowej tylko kibicem i tak jak napisałem, to było tylko moje wrażenie.

AK: Czy mogliście zobaczyć jego Subaru Imprezę z bliska? Czy ekipa Kubicy była „dostępna” dla kibiców, czy raczej wszyscy koncentrowali się na wykonaniu swojej pracy, a kibice starali się nie rozpraszać nikogo?


EM: Mieliśmy taką możliwość wcześniej, przed strefą serwisową. Dosłownie prawie można było wejść do rajdówki. W strefie serwisowej samochód jest odgrodzony przenośną barierką, aby kibice nie przeszkadzali mechanikom w serwisowaniu. Profesjonalni mechanicy nie zwracają uwagi na kibiców podczas przerwy serwisowej , mają swoje do wykonania w ciągu bardzo krótkiego czasu, od 15min. do max 45 min. w zależności od rajdu i na tym się skupiają.

BF: Rajdówkę mogliśmy nawet dotknąć podczas naszego piątkowego porannego spotkania. W strefie serwisowej też nie było większych problemów, żeby obserwować pracę mechaników. Oczywiście, strefa serwisowa na rajdzie to nie jest spotkanie towarzyskie, tam się liczy czas i robota do zrobienia, więc nie było mowy o przeszkadzaniu mechanikom, ani rozmowach Roberta z kibicami. Nikogo to jednak nie dziwiło i tłum kibiców spokojnie obserwował pracę mechaników.

AK: O czym rozmawialiście z Kubicą i w jakich okolicznościach zamieniliście z nim kilka słów ?

EM: Mieliśmy okazję i to nie raz. Rozmawialiśmy głownie o samym rajdzie, odcinkach, oponach, warunkach na drodze. Dowiedziałem się o kilku specyficznych włoskich rajdowych przepisach itp.

BF: Generalnie Robert był bardzo kontaktowy w stosunku do nas i mieliśmy kilka okazji, żeby zamienić kilka słów. Za każdym razem było bardzo sympatycznie, „koleżeńsko" i tak normalnie.

AK: Czy to prawda, że Robert na pytanie organizatorów rajdu Bassano, czy w przyszłym roku również planuje start odpowiedział, że za rok planuje być już zupełnie gdzie indziej?

EM: Nie znam włoskiego, ale obok nas stała Polka (bardzo ładna i sympatyczna) która od 20 lat mieszka w Bassano i nam tłumaczyła co spiker i Robert mówią. I to prawda, Robert powiedział, że chciałby być gdzie indziej za rok, ale nie powiedział gdzie. W duchu pomyślałem gdzie i pomarzyłem trochę.

BF:
Zresztą nie tylko my się tak rozmarzyliśmy, bo publiczność odpowiedziała na te słowa dużymi brawami. Przy okazji pozdrawiamy panią Dominikę i dziękujemy za tłumaczenie.

AK: Kubica zdradził, że prawdopodobnie przez miesiąc nie zasiądzie w rajdówce, bo musi powrócić do codziennych spraw. Pojawiła się jednak informacja o planowanych dwóch kolejnych startach: w Rally Como, a tydzień później w Rally du Var. Czy Robert coś o tym wspominał?

EM:
Tak, ale w tym miejscu cyt. klasyka „wiem, ale nie powiem”.

BF: Spytaliśmy Roberta o jego najbliższe plany rajdowe, ale nie wiem czy jest to informacja, którą chciałby upubliczniać, dlatego poczekajmy do oficjalnych wywiadów z Robertem.

AK: Co w szczególności zapadło Ci w pamięci z tego szczególnego wyjazdu?

EM:
Sama postać Roberta, uśmiechniętego, wesołego, żartującego. Czułem się jakby był moim kolegą z którym znam się od lat i jeżdżę z nim na rajdy i mamy wspólny język.
To jest jedna strona medalu, druga to to, że w momencie kiedy jest już za kierownicą w strefie, jest mega skupiony i koncentruje się nad tym, aby wykonać jak najlepiej swoją pracę . To pewnie zasługa F1, gdzie jeździ się z nieprawdopodobnymi prędkościami i przeciążeniami. Dla przeciętnego człowieka nieosiągalnymi, a wręcz zagrażające życiu ( przeciążenie przecież może sięgać 5G ).

BF: Oczywiście bezpośredni kontakt z Robertem. Dodatkowo jestem pod ogromnym wrażeniem atmosfery tego rajdu; wszędzie pozdrawiający nas kibice, policjanci i organizatorzy ułatwiający kibicom dostanie się na odcinek, zdyscyplinowanie kibiców na odcinkach, no i popularność i sympatia dla Roberta.

AK: Widząc Roberta „na żywo” (to jak jeździ, jak rozmawia, jak komunikuje się z fanami i nie tylko) i patrząc na to, co pojawia się w mediach – jaka jest różnica? Czy jest coś, o czym media nie wspominają, a powinny?

EM:
Oczywiście, że tak. Media niestety potrafią każdego wykreować tak jak się im podoba, jak ktoś ma źle wyglądać, to go tak pokażą. Taka niestety smutna prawda. Robert mimo ogromnego zmęczenia po całym dniu jazdy potrafił robić sobie zdjęcia z fanami, wręczać autografy, uśmiechać się. Trzeba to docenić .

BF: W bezpośrednim kontakcie przekonałem się, że Robert jest skromnym i bardzo sympatycznym człowiekiem. Widać, że motorsport to jego życiowa pasja, ma do tego nieziemski talent i na tym powinny skupić się media.

AK: Jak spędziliście wieczór po zakończeniu rajdu? Byliście na miejscu wręczania nagród?

EM:
Oczywiście. Lało jak z cebra, ale nie mogło nas zabraknąć na „rampie honorowej”. Chcieliśmy widzieć jak odbiera puchar i ludzie wiwatują. To było coś wspaniałego i bardzo wzruszającego !

BF: Oczywiście byliśmy na ceremonii rozdania nagród i cieszyliśmy się ze zwycięstwa Roberta. Trochę przemokliśmy, ale warto było. Wieczorem, na zakończenie pobytu spróbowaliśmy oryginalnej włoskiej kuchni.

AK: Co dla Was oznaczało zwycięstwo Roberta którego byliście świadkami?

EM:
Ja od dawna mu kibicowałem i obserwowałem jeszcze jak jeździł w Formule 3. Jeździłem na F1 ( byłem m.in. na jego debiucie F1 na Hungaroringu bodajże w 2006 roku ), obserwowałem i śledziłem online wyniki na rajdach przed nieszczęsnym wypadkiem z przed prawie dwóch lat, dlatego byłem i jestem mega szczęśliwy, że wrócił do ścigania się, mało tego - ze skutkiem takim o jakim można sobie tylko pomarzyć.

BF: Byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem mu kibicować podczas tego rajdu. Mam nadzieję, że było mu przyjemnie, że trzech „wariatów” przyjechało mu kibicować prosto z Polski. Z dumą nosiłem i wieszałem na każdym odcinku polską flagę z napisem „Robert Go!!”.

AK: Planujecie kolejny wyjazd na rajd w którym wystartuje Kubica?

EM:
To jest chyba naturalne. Włoskie rajdy są fantastyczne, świetnie zorganizowane, kompaktowe, mają wspaniałe odcinki, atmosfera jest niepowtarzalna i co najważniejsze - Robert w nich startuje, a to wielki człowiek !

BF: Jeśli tylko pozwolą mi na to sprawy zawodowe, finanse i żona to jak najbardziej tak!

Bartkowi i Edwinowi bardzo serdecznie dziękuję za poświęcenie mi czasu!


Wasze komentarze (4) Dodaj komentarz
0407mj [komentarzy: 3235] / 2012-10-05 20:06:52
@Bartekf1 -dzięki. cytuj
9548Siemciozziom [komentarzy: 469] / 2012-10-03 22:44:24
arenys: Koledzy jesli to nie problem, to dajcie jakiś kontakt do Siebie. Oczywiście jaśli to nie jest problem. Mogło by nas być wiecej, kibicujacych na żywo Robetowi. Zgłaszam swoją gotowość wraz z moimi kolegami też pozytywnie zakręconymi na punkcie Roberta.
to nie jest zły pomysł, można by było pomyśleć o organizacji czegoś w stylu fan klubu, nie jeden kibic by sie na to pisał cytuj
arenys [komentarzy: 61] / 2012-10-03 21:48:31
Koledzy jesli to nie problem, to dajcie jakiś kontakt do Siebie. Oczywiście jaśli to nie jest problem. Mogło by nas być wiecej, kibicujacych na żywo Robetowi. Zgłaszam swoją gotowość wraz z moimi kolegami też pozytywnie zakręconymi na punkcie Roberta. cytuj
18560alcapon [komentarzy: 430] / 2012-10-03 20:41:26
I takich kibiców nam trzeba :)
Tylko pozazdrościć! cytuj
Strona jest zarządzana przez firmę
All Connect Sp. z o.o.
© 2019 RaceZone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.   Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione. This website is unofficial and is not associated in any way with the Formula 1 companies. F1, FORMULA ONE, FORMULA 1, FIA FORMULA ONE WORLD CHAMPIONSHIP, GRAND PRIX and related marks are trade marks of Formula One Licensing B.V.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem:

Racezone.pl - Codzienne informacje z dziedziny motosportu