Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

Tłumacz

Podobne:

Skomentuj

Tylko na F1zone! Wywiad z Markiem Suttonem

Udostępnij na Facebook
10.01.2013 14:00, autor: Mateusz Misza, wyświetleń: 4038
Najlepszy fotograf królowej sportów motorowych - Mark Sutton, specjalnie dla F1zone.pl opowiedział o swoich początkach oraz o tym jak łączy pracę z pasją.
Mateusz Misza: Jak się zaczęła Pańska przygoda z fotografią?

Mark Sutton: Mój brat Keith rozpoczął ją już w wieku 17 lat. To stało się na torze o nazwie Oulton Park, który znajdował się w pobliżu Manchesteru. Nasz ojciec znał tam kierownika, Rexa Fostera, który zapytał Keitha: "Ile masz lat?" Mój brat odpowiedział: "Siedemnaście!" Foster stwierdził: "Aby być fotografem, musisz być pełnoletni, więc zapytam ponownie. Ile masz lat?" On powiedział: "Osiemnaście Panie Foster!".Keith dostał przepustkę i mógł fotografować przed ogrodzeniem toru. Pomagałem mu w domu, w piwnicy, która została potem przekształcona w klub o nazwie "Steering Wheel Club". Zawierała wiele pomieszczeń, takich jak bar, parkiet taneczny czy salon DJa. Stworzyliśmy ciemny pokój dla rozwoju czarno-białych filmów, z których robiliśmy później oldschoolowe odbitki. Pomagałem mu, kiedy wracał z długich podróży, z Wielkiej Brytanii czy Europy. Drukowałem dla niego zdjęcia. Następnie, w 1983 roku zrobiłem moje pierwsze zdjęcia Ayrtona Senny, który wówczas jeździł w F3 właśnie na Oulton Park, gdzie miał dość poważny wypadek z MartinemBrundle (aktualnym komentatorem Sky). Te fotografie obiegły cały świat. W 1984 pracowałem w studiu fotograficznym w Manchesterze, robiąc katalogi i ucząc się wszystkiego związanego z robieniem zdjęć, scenografią czy oświetleniem. W 1985 roku Keith stwierdził, że przemianujemy studio na Sutton Photographics. Powiedział mi „przeniesiesz się do Towcester, które mieści się tylko 5 km od toru Silverstone”. To była ogromna zmiana. Zacząłem robić zdjęcia w każdy weekend, uczyłem się tego biznesu i jak pozyskiwać klientów. Moim pierwszym wyścigiem było GP Wielkiej Brytanii na Silverstone w marcu 1985 roku. Pamiętam, że wtedy bardzo mocno padało, ale byłem taki podekscytowany i szczęśliwy, że robiłem te zdjęcia, a dodatkowo uczyłem się mojego zawodu. Pamiętam, że w pewnym momencie doszło do wielkiej kraksy. Anthony Reid wjechał w samochód Saaba Reynarda, a następnie koziołkował w moją stronę. Robiłem zdjęcia sekwencyjne. Wiedziałem, że mamy coś niesamowitego. Pamiętam, że gdy zdjęcia się ukazały, media zaczęły o nie walczyć. W poniedziałek ukazały się w Daily Express w Wielkiej Brytanii. To był niesamowity początek. Przekonałem się, że jeśli masz pasję i kochasz to co robisz, możesz osiągnąć sukces. Myślę, że to stwierdzenie pasuje zarówno do ludzi pracujących w innych zawodach jak i kierowców wyścigowych.

MM: Kto (lub co) Pana inspiruje?

MS: Moją inspiracją jest robienie jak najlepszych zdjęć oraz cieszenie się z pracy i zawodu na tyle, na ile to możliwe. W miarę możliwości trzeba tę pracę traktować jako hobby, łączyć ją z pasją i miłością do sportu. Jest wiele godzin pracy i stresu, ale naprawdę warto. Kiedy zdjęciasą publikowane na całym świecie lub dostajesz jakąś specjalną, ekskluzywną ofertę wtedy przyjemność jest jeszcze lepsza. Kiedy byłem młodszy, moimi bohaterami byli: Jackie Stewart i Emerson Fittipaldi. Mój ojciec zawsze brał mnie i brata na Oulton Park i pokazywał nam ten sport, kierowców i samochody.

MM: Dlaczego akurat Formuła 1?


MS: Moją karierę w F1 zacząłem dopiero w 1992 roku. Wcześniej zapoznałem się z innymi seriami formuły jak FF1600, FF2000, F3, Touring Cars, Le Mans, F3000. Było to bardzo ważne, ponieważ o wiele łatwiej rozmawia mi się teraz z zawodnikami, poznałem nie tylko kierowców, ale wielu przyjaciół, z którymi rozmawialiśmy i sprzedawaliśmy zdjęcia. 
Następnie w 1992 roku firma Sutton podpisała kontrakt z japońskim czasopismem o nazwie F1Week. Wymagali tam odbitek z każdych kwalifikacji i wyścigów. Zdjęcia były publikowane zawsze tydzień po Grand Prix. Zabierałem po dwa aparaty – jednym robiłem zdjęcia dla Sutton, drugim dla F1Week. Później trudno było nam zdecydować, kto ma lepsze zdjęcia. Firma początkowo miała dwóch fotografów. Później, gdy w latach 90’ wzrosło zainteresowanie sportem, zatrudniliśmy ich więcej, dzięki czemu mieliśmy szansę na uchwycenie ujęć incydentów, które mogły być bardzo ważne.


MM: Jest Pan fotografem w Formule 1. Czy w wolnym czasie robi Pan zdjęcia nie związane z tym sportem?

MS: Kocham i pasjonuję się Formułą 1 i motorsportem, podobnie jak każdą inną dyscypliną. 
Uwielbiam patrzeć i podziwiać pracę moich fotografów. Lubię obserwować to,  jak robią zdjęcia, staram się zrozumieć ich technikę. To daje mi inspirację, by się poprawić. W wolnych chwilach obserwuję syna, który od 10 roku życia pływa - to również mnie inspiruje.To zupełnie co innego, jednak staram się zrozumieć to, co sam kocha. Widzę, jak podchodzi do tego profesjonalnie. Któregoś dnia może dojść na szczyt. Pojadę wraz z nim na Olimpiadę do Rio czy do Kataru.
 
MM: Lubi Pan eksperymentować czy fotografuje Pan sprawdzonymi metodami?
MS: Lubię eksperymentować zmieniając czas migawki, wymieniając obiektywy lub filtry czy dokonując efektu czarno-bieli po każdym GP. Sądzę, że zdjęcia czarno-białe wprowadzają więcej kontrastu i nastrojowość zdjęć, zwłaszcza takie, które ukazują zawodnika. Oczywiście obrabiamy nasze zdjęcia, ale nie zmieniamy ich. Raz zdarzyło nam się wyciąć numer. Pojechaliśmy w 1990 roku do Japonii na wyścig F3, był grudzień więc góra Fuji była pięknie ośnieżona. Później w roku 2007 fotografowaliśmy bolidy F1 i staliśmy w tym samym miejscu. Również było widać ową słynną górę, ale nie była już tak pięknie widoczna, jak w 1990 roku. Zdecydowaliśmy się na wycięcie numeru polegającego na wklejeniu tła z poprzedniego zdjęcia. W efekcie mieliśmy bolid Red Bulla na tle idealnie widocznej ośnieżonej góry Fuji. Później ludzie pytali nas jak udało nam się to zrobić, bo oni nigdy nie widzieli tej góry w tak wyraziście. Z resztą do dzisiaj o tym rozmawiają.

   

MM: Jakie zdjęcie uważa Pan za najlepsze w całej swojej karierze i dlaczego?

MS: Moje najlepsze zdjęcie zrobiłem w 1993 roku, a nazywa się "Flying Finn". Byłem na Adelaide w Australii na ostatnim wyścigu Formuły 1 w roku. Wraz z innymi fotografami poszliśmy na jeden z zakrętów. Staliśmy przed banerem reklamowym i betonowym murem, więc trudno było się gdziekolwiek ruszyć. Postanowiłem zrobić zdjęcie z efektem rozmycia tła. Wtedy usłyszałem zgrzyt hamulców. Nie miałem pojęcia, kto to był i zabrakło by czasu, aby na nowo przycisnąć spust migawki. Bolid wyskoczył z krawężnika, chwilę znalazł się nad ziemią, a następnie wylądował. Sądziłem, że złapałem to ujęcie, jednak nie byłem tego pewien. Wszyscy spojrzeli na siebie i pytali: Złapałeś?, Kto to był?. Ten kierowca był tak wysoko, że  wielu fotografów nie zdążyło zrobić mu zdjęcia. Tej nocy filmy z aparatu poszły do obróbki, kolejnego dnia już je mieliśmy w media centre. Zaczęliśmy je przeglądać i szukać najlepszych ujęć. Nagle, gdy mój brat zobaczył jedno z nich krzyknął: ”WOW, to jest niesamowite”. Poprosiłem by w laboratorium wykonano trzy odbitki tego zdjęcia. Udałem się do Miki Hakkinena by spytać go, co o tym myśli. Poszedłem na paddock i najpierw spotkałem Jo Ramireza, kierownika zespołu, który nie mógł uwierzyć w to co widzi. Powiedział mi „Zaczekaj tu, zawołam Mikę”. Znałem się z Hakkinenem z F3. Powiedział, że zdjęcie jest niesamowite. Nie wierzył, że leciał tak wysoko. Nagle zebrali się wokół nas mechanicy, inżynierowie…w końcu cały paddock widział to zdjęcie i nikt nie mógł w to uwierzyć. Mika podpisywał później te zdjęcia „Mika Hakkinen, latający Fin”. Do dzisiaj się tak podpisuje. To zdjęcie jest najlepiej sprzedającym się z całego naszego archiwum. I tak już od dwudziestu lat.

MM: Ma Pan żonę, dzieci. Praktycznie cały czas jest Pan poza domem. Co na to rodzina?

MS
: Tak, mam żonę o imieniu Tina oraz dwójkę dzieci Jamesa i Hannę. Z żoną poznaliśmy się w 1985 roku, tuż przed przeniesieniem firmy do Towcester i rozpoczęcia pracy Sutton Photographics. Moje dzieci cieszą się, gdy jestem w domu, ale nadchodzi taki moment, że pytają „Tato kiedy wyjeżdżasz?” To brzmi jakby chcieli się mnie pozbyć, no ale wiem, że to żart. Oni tak naprawdę mnie kochają i starają się zrozumieć moją pracę i zawód. Dołączają do mnie podczas GP Wielkiej Brytanii. Staram się zawsze załatwić im przepustki, by mogli wejść na paddock porozmawiać z kierowcami i gwiazdami. Uwielbiają to i chcą uczestniczyć w jak największej ilości weekendów GP, ale powtarzam im, że jestem wówczas w pracy i nie mam czasu na zabawę z nimi. Moja praca jest bardzo ważna.

MM: Ma Pan jakieś marzenie dotyczące fotografii lub motorsportu?

MS: Moje marzenia zmierzają w stronę pracy. Chciałbym zajmować się tym jeszcze przez najbliższe 10-15 lat. Jeśli jednak się nie uda to spróbuję czegoś innego. Moja pasja i życie to Formuła 1. Jeśli spojrzymy w moje zdjęcia, to można się przekonać, jak to działa. Mamy ponad 4,5 miliona zdjęć w naszym archiwum i chciałbym zobaczyć je wszystkie online albo w miarę możliwości przejrzeć tyle ile będzie możliwe w najbliższej przyszłości. Uwielbiam przeglądać archiwa starych i nowych zdjęć, to jak odkrycie dzieła sztuki lub kopalni złota.



Wszystkie zdjęcia znajdujące się w artykule są objęte prawami autorskimi Sutton Images
Strona internetowa: www.sutton-images.com
Facebook:www.facebook.com/pages/Sutton-Images/236467482048?fref=ts
Twitter: www.twitter.com/suttonimages


Wasze komentarze (8) Dodaj komentarz
mr_kale [komentarzy: 105] / 2013-01-11 19:15:23
świetny wywiad ! dużo ciekawostek się z niego dowiedziałem
gratuluję profesjonalizmu autorowi ! cytuj
15114mateuszmisza [komentarzy: 141] / 2013-01-10 19:47:20
0407mj: @mateuszmisza .. dobry pomysł , chyba pierwszy wywiad MS dla PL , czapki z głów.
A dziękuję, dziękuję ;) cytuj
0407mj [komentarzy: 3235] / 2013-01-10 19:29:19
A wszystko zaczęło się od tego ;) , ...
http://suttonimages.files.wordpress.com/...

.. Keith z kumplem , podobnie jak on - żółtodziobem.


Mimo tego , że ich praca polega teraz głównie na szpiegostwie (dla przeróżnej maści tworów), to chwała im za to , niech czynią to po wsze czasy , my też z tego korzystamy.
Jest jeszcze jedna ikona - Darren Heath z jego usług korzysta min. FIA , Bridgestone, Ferrari , Maclaren i Top Gear .

@mateuszmisza .. dobry pomysł , chyba pierwszy wywiad MS dla PL , czapki z głów.

Użytkownik edytował ten post 2013-01-10 19:31:12

cytuj
15114mateuszmisza [komentarzy: 141] / 2013-01-10 17:03:20
kozer: [...] Myślę, że nie zgodziłby się :P Chyba, że byłbyś kierowcą F1 ;P
Myślę, że jakby ktoś miał dużo kasy to by przyjął ową propozycję ;)

Użytkownik edytował ten post 2013-01-10 17:07:02

cytuj
14648kozer [komentarzy: 117] / 2013-01-10 16:51:20
kubson: Wszystko super, tylko dajcie większe (lub jakiekolwiek) marginesy na obrazy opływające tekst...
Gotowe, dzięki za uwagę :) cytuj
18907kubson [komentarzy: 68] / 2013-01-10 15:53:44
Wszystko super, tylko dajcie większe (lub jakiekolwiek) marginesy na obrazy opływające tekst... cytuj
14648kozer [komentarzy: 117] / 2013-01-10 15:38:44
Sidek: Wow, obszerny wywiad! Fragmenty o górze Fuji i 'Flying Finn' bardzo ciekawe. Super artykul, ciekawe ile kosztowaloby wynajecie tego pana na prywatna sesje zdjeciowa :D
Myślę, że nie zgodziłby się :P Chyba, że byłbyś kierowcą F1 ;P cytuj
Sidek [komentarzy: 1] / 2013-01-10 14:17:07
Wow, obszerny wywiad! Fragmenty o górze Fuji i 'Flying Finn' bardzo ciekawe.
Super artykul, ciekawe ile kosztowaloby wynajecie tego pana na prywatna sesje zdjeciowa :D cytuj
Strona jest zarządzana przez firmę
All Connect Sp. z o.o.
© 2018 RaceZone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.   Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione. This website is unofficial and is not associated in any way with the Formula 1 companies. F1, FORMULA ONE, FORMULA 1, FIA FORMULA ONE WORLD CHAMPIONSHIP, GRAND PRIX and related marks are trade marks of Formula One Licensing B.V.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem:

Racezone.pl - Codzienne informacje z dziedziny motosportu